Tydzień po tygodniu »

Świadectwa

Mostowicze o Duchowej Adopcji.

Piotrek

Niezapomniany czas z dzieciakiem, które potrzebuje Ciebie. Jest to najlepsza część ciebie jaką możesz mu dać.

Jacek

Po prostu modlę się i dodatkowo nie oglądam demotywatorów. Tyle. Czy Bóg, Czysta Miłość, nie wysłucha gdy ktoś oddaje dobra duchowe dla tych najmniejszych?

Agnieszka

„To duża odpowiedzialność, muszę nauczyć się najpierw systematycznej modlitwy, a na Duchową Adopcję przyjdzie jeszcze czas” – taki był schemat moich myśli przez ostatnie kilka lat. Jednak z czasem wcale nie stawałam się ani bardziej gotowa, ani lepsza. W pewnym momencie zrozumiałam, że w moim myśleniu tkwi jakiś błąd. I choć minęło kilka lat odkąd po raz pierwszy pomyślałam o Duchowej Adopcji, niedawno nareszcie podjęłam się jej. To był punkt zwrotny w mojej relacji z Bogiem. Mocny punkt zwrotny. Teraz mam wrażenie, że właśnie to nieznane mi bezbronne Maleństwo, które gdzieś tam jest , że właśnie ono zbliża mnie do Boga… ono trzyma mnie mocno przy Bogu swoją maleńką, delikatną rączką, kiedy jest mi ciężko i kiedy nie czuję Obecności Pana.

I również to właśnie spragnione Miłości Maleństwo (a nie ja sama!) uczy mnie systematyczności i odpowiedzialności… Mam cichą nadzieję, że kiedyś w Wiecznym Teraz spotkam je i będę mogła mu osobiście podziękować za ten błogosławiony czas.

5 minut w ciągu dnia. Tyle „kosztuje” uratowanie jednego bezbronnego dziecka. Tyle „płacę” za bycie bliżej Boga, za bycie bliżej Życia…