Tydzień 30

Nasze dziecko coraz bardziej zaczyna przypominać typowego niemowlaka. Jego buzia się zaokrągla, a całe ciałko staje się pulchniutkie. W tym czasie maluszek już nie rośnie za bardzo wzdłuż, ale raczej wszerz gromadząc sadełko. Tłuszczyk ten może już stanowić nawet 10% wagi szkraba. Wraz z nabieraniem ciałka, robi się coraz ciaśniej w macicy, toteż ruchy urwisa mogą być czasem bolesne dla mamy. Dziecko mierzy 29cm (41cm z wyprostowanymi nogami) i waży 1800 gram. Płuca maluszka są już praktycznie gotowe do pracy. Naczynia krwionośne oplatające pęcherzyki czekają w gotowości na dostawę tlenu. A powierzchnia płuc jest już na tyle duża by utrzymać organizm przy życiu. Póki co jednak maluch jeszcze „dochodzi” do siebie, a tlen dostarczany jest za sprawą pępowiny. Cała „maszyneria” układu oddechowego ruszy dopiero po porodzie wraz z pierwszym krzykiem malucha.

Warto wspomnieć coś więcej o pępowinie. Otóż łączy ona malucha z łożyskiem matki, a za cel ma odżywianie dziecka i usuwanie niepotrzebnych substancji. Może być różnej długości (od 18 do 120 cm), jednak przeciętnie ma długość 50 cm i szerokość wskazującego palca dorosłego człowieka. W środku pępowiny znajdują się dwie tętnice dostarczające krew z tlenem i substancjami odżywczymi, oraz żyła odprowadzająca dwutlenek węgla i niepotrzebne produkty przemiany materii. Te naczynia krwionośne otoczone są tzw. galaretą Whartona, która nadaje sprężystość i nie pozwala na zawiązanie się pępowiny na szyi bądź rączce dziecka. Wymiana gazów oraz substancji odbywa się w łożysku za sprawą osmozy (dyfuzja rozpuszczalnika przez błonę półprzepuszczalną rozdzielającą dwa roztwory o różnym stężeniu). Warto dodać, że pod koniec ciąży przez naczynia pępowiny przepływa około 350 litrów krwi w ciągu doby z szybkością 6,5 km/godzinę (krew pokonuje odległość dziecko — łożysko w ciągu 4 sekund).